Connect with us

Media

Muszą zapłacić za złodzieja. Bezczelność urzędu poraża


Skarbówka wie, że jest niewinny, a i tak każe zapłacić mu podatek. Tak wygląda rzeczywistość pana Romana Ratajczaka, przedsiębiorcy, który zajmuje się eksportem mięsa za granicę. Za oszustwo popełnione przez nieuczciwego kontrahenta z Czech ma zapłacić podatek w wysokości 150 tys. złotych. Fiskus nie ściga firm, które oszukują, ale tych, które mają pieniądze.






Polska firma R-Trade zajmuje się sprzedażą mięsa za granicę. Po trzech latach urząd skarbowy z Krotoszyna zakwestionował jej zwroty podatku VAT, z którymi przy poprzednich kontrolach nie miał żadnego problemu. Wszystko przez jedną nieuczciwą firmę z Czech, która jak się okazało ma fikcyjnego prezesa, a VAT-u w niej nikt nie płacił. Polski przedsiębiorca podjął wszelkie możliwe kroki, ale w ocenie skarbówki powinien on jednak wiedzieć, że firma jest szemrana.






– Naczelnik US powiedział żonie, że wie, że zostaliśmy wrobieni w karuzele i że to nie my jesteśmy odpowiedzialni za oszustwo. Niestety i tak my musimy ponieść konsekwencje – mówi money.pl Roman Ratajczak, właściciel firmy R-Trade.

Nakaz zapłaty 150 tys. zł to efekt półtorarocznej kontroli. Początkowo państwo Ratajczakowie byli przesłuchiwani w roli świadków, ale później postawiono im zarzuty niedopełnienia obowiązków i nie zachowania należytej staranności. Pan Roman miał wiedzieć, że przedsiębiorcy z Czech, z którymi handlował, są oszustami.

– Tymczasem na wszystkich czeskich portalach, gdzie można to sprawdzić, firma była rzetelnym i aktywnym podatnikiem VAT. Fiskus, zwracając nam VAT co miesiąc za dostawy, też przecież nie posiadał tej wiedzy o machlojkach – mówi przedsiębiorca.






Skoro skarbówka, która posiada znacznie więcej możliwości sprawdzenia, czy potencjalny partner nie jest oszustem na nic nie trafiła, to czemu przedsiębiorca, który nie zauważył nic niepokojącego, ma być winny?

Właściciel firmy, którą dręczy fiskus, próbował tłumaczyć, że dochował tej należytej staranności, bo czeskich oszustów miał sprawdzić nawet miejscowy prawnik. Skarbówka odpowiedziała, że Polak powinien sam pojechać na miejsce i sprawdzić własnoręcznie zeznania podatkowe i inne dokumenty spółki.

Pan Ratajczak zirytowany zauważa, że gdyby miał podchodzić do biznesu i życia w ten sposób, to musiałby sprawdzać każdego. Począwszy od prezesa banku, w którym trzyma pieniądze, aż do jego operatora telefonicznego.


Portal Ploti.pl nie odpowiada za dodane treści. Treści dodawane są przez użytkowników poprzez opcję "Dodaj". Ploti.pl nie przechowuje danych użytkowników, którzy dodali treści na stronę. Nie weryfikujemy informacji dodanych przez użytkowników oraz nie ponosimy odpowiedzialności za ewentualne naruszenie praw autorskich. Jeśli z jakiegoś powodu uważasz, że treść na portalu Ploti.pl nie powinna się tu znaleźć, skorzystaj z opcji "zgłoś artykuł". Jeśli Twoje zgłoszenie zostanie rozpatrzone jako naruszenie to artykuł zostanie niezwłocznie usunięty.


Pozostałe w Media

TOP 5 TYGODNIA

Na górę